Oj dzisiejszy poranek mogę zaliczyć do jak najbardziej udanych/słodkich/ dekadenckich (*niepotrzebne skreślić). Młody złapał drugi sen a ja z pyszną zbożówką na tarasie jadłam śniadanie. Ale jakaż to była rozpusta! Pyszne ciacho naładowane dodatkami, słodkie piekielnie i mokre. Tak mokre i ciężkie, ale rozpływające się w ustach i delikatnie chrupiące migdałami. Dla takich chwil warto się napracować. Ale nie przy tym cieście. Ono robi się samo! Wy tylko musicie uzbroić.. Read More