toys

Osoby oczekujące dzieci, planujące ich posiadania, lub choćby przewidujące takie mgliste prawdopodobieństwo często zastanawiają się nad płcią pacholęcia. Przyznam się szczerze, że miałam swoje predyspozycje. Może ni było to marzenie, ale świadomość wdrukowana – będziesz mamą małej dziewczynki. Miałam już wybrane imię i tylko odkładałam wszystko w czasie. Przechodziłam różne etapy od „kiedyś dzieci się same pojawią”, przez „nigdy żadnych dzieci”, po ” tak jesteśmy w ciąży!”( z szalonym chichotem w oczach). Będąc w ciąży w kółko słyszałam jedno pytanie: „Chłopiec czy dziewczynka?”. Czasem ktoś drążył temat głupim: „a co wy wolicie”? Heloł, czy to supermarket?

Od chwili wykonania testu nie widziałam żadnych dwóch kresek, ale napis DZIEWCZYNKA. Snułam wizje, plany i rozczulałam się nad miniaturowymi sukienusiami, mini baletkami i tycimi tuniczkami. Dziś zastanawiam się jak tym dzieciom w tym się leży, bo większość uroczych ciuszków ma zapięcie na plecach, a niemowlaki jednak głównie leżą, więc jakoś nie widzę tego teraz. Jakież było moje zdziwienie kiedy lekarz zawyrokował CHŁOPIEC. To było jak policzek, zdrada i najbardziej nieoczekiwany obrót wydarzeń. W domu płakałam, nie rozmawiałam z Małżem, bo stwierdziłam, że „zrobił mi na złość płodząc syna” i potrzebowałam chwili, aby się ze wszystkim sama poukładać. przeszło mi szubko i dziś się z tego śmieję, jednak 5 lat temu do śmiechu mi nie było. I tu na pomoc przyszła właśnie znajomość płci dziecka i czas. Oswoiłam się z tym wszystkim i dziś jestem absolutnie zwariowaną mamą przedszkolaka, która w ogień za nim skoczy i takie tam. Cieszę się, że lekarz ( mimo iż nie spytał czy w ogóle chcę wiedzieć) powiedział mi, że w brzuchu jest chłopiec, bo zaczęłam bardziej mój brzuch traktować osobowo. Wcześniej, nawet nie wiedziałam, jak się do niego zwracać, a tak wymyślałam imiona przeróżne. Było mi lżej i dziś mogę to wspominać jako zabawną anegdotę.

Kiedy opowiedziałam koleżance o mojej pełnej humoru historyjce, ta przywołała losy dziewczyny opowiedziane jej w kolejce w przychodni. Otóż pewna dziewczyna, nazwijmy ją Ania, więc Ania była w długo wyczekiwanej ciąży. Wyczekana i wychuchana nie chciała aby lekarz zdradzał płeć dziecka, a owo Bobo też było małym chochlikiem, bo ciągle plecki i pupcię na USG pokazywało, a nie co ma między nogami. Ania marzyła o córce. Ale to nawet nie było marzenie, a przekonanie o posiadaniu córki pod sercem. Cała wyprawka zakupiona została w kolorze różu, mimo iż rodzina i znajomi radzili o wybieraniu bardziej neutralnych kolorów, Ania uparcie robiła swoje. Pokoik różowy, wózek też, pościel w różowe misie, ubranka mocno dziewczęce. Imię też było dziewczęce wybrane, Tosia.No więc nadszedł dzień porodu. Ania z godnością znosiła bóle i skurcze. Trzymała się świetnie, albo nie cierpiała mocno. W każdym razie jej mąż był pod ogromnym wrażeniem jej spokoju i opanowania. Kiedy dziecko wreszcie pojawiło się na świecie, pierwsze jego okrzyki wypełniły salę, a lekarz wypowiedział „Macie zdrowego chłopca” zapadła cisza. Ani najpierw pociekły łzy. Cóż, poród wysiłek wzruszenie, normalka. Potem zaczęła głośniej płakać, szlochać a na koniec wyć. Wpadła w histerię. Nie chciała nawet zobaczyć swojego synka. Nie przyjmowała do wiadomości, że urodziła chłopca. Podobno zupełnie odrzuciła dziecko i nie chciała pogodzić się z prawdą, a znajomi którzy swoją córeczkę nazwali Tosia zostali przez Anię oskarżeni o zdradę.

Nie wiem jak potoczyły się losy Ani, bo zostałam wywołana do gabinetu, ale jedno jest pewne, współczuję całej tej rodzinie. Nie wiem na ile ta historia jest prawdziwa, wyolbrzymiona i podkoloryzowana, ale jedno jest pewne, osoby które są nastawione na konkretną płeć dziecka powinny jak najszybciej zostać skonfrontowane z rzeczywistością. To moje zdanie. Kto wie, czy nie podzieliłabym losu biedaczki, gdyby Młody w życiu płodowym się nie chwalił męskością? Nie chcę gdybać, ale chętnie poznam Wasze zdanie na ten temat? Bo może lepiej oczekiwać dziecka, a nie konkretnej płci?

 

(Visited 510 times, 1 visits today)